logo gta 5

Recenzja gameplaya Grand Theft Auto 5

Witam w części drugiej recenzji gameplay’a GTA V.

Kończąc wątek z poprzedniej recenzji, a propos mini gier w GTA V, możemy rozpocząć mini partię golfa z interfejsem, jak z prawdziwej gry sportowej, pograć w tenisa, pościgać się samochodami, zdobyć licencję pilota, polować na zwierzęta, szukać zaginionych skarbów, śledzić celebrytów, napadać na wozy opancerzone, skakać ze spadochronem, grać w rzutki, bawić się w klubie ze striptizem, kupować posiadłości i na nich zarabiać, grać na giełdzie, kolekcjonować klasyczne samochody i nimi jeździć, przyjmować kontrakty na zabójstwa… uff, dużo tego jest. A to tylko czubek góry lodowej, bo można naliczyć ponad trzydzieści czynności, którymi można się zająć poza główną fabułą.
W czasach, gdy gracze narzekają na ciągłe wycinanie treści i opłaty za DLC, należy zaznaczyć wyraźnie, że GTA V to jeden z najpełniejszych tytułów w historii gier wideo.

Nie ma to jak Carmageddon rowerem
Nie ma to jak Carmageddon rowerem

Oczywiście treść dodatkowa nie zainteresuje każdego. Część graczy z pewnością będzie wolała grać wypełniając bezpośrednie misje. Również oni nie powinni poczuć się zawiedzeni. Przechodząc od nitki do kłębka spędzimy w GTA V przynajmniej trzydzieści godzin. Historia, którą przekazuje nam Grand Theft Auto 5 nie jest wyjątkowa i wybitna, tylko opiera się na serii gangsterskich sztamp, która towarzyszyła całej serii GTA od początku. Co więcej, im bardziej zagłębiamy się w grę, tym większą świadomość mamy, że duża część tworzonych wątków nie rozwinie się w żadnym ciekawym kierunku, albo zostanie potraktowana po macoszemu, by później zostać zamiecioną pod dywan. Scenariusz gry jest bardzo posegmentowany i jest serią niepowiązanych ze sobą wątków, które przypominają cykl przypadkowych wydarzeń , niż spójną historię.
W przypadku większości gier, taki tytuł stał by już na straconej pozycji, jednak Grand Theft Auto 5 nadrabia i to z nawiązką niesamowitą energią płynącą z dialogów. Te są po prostu bardzo ciekawe.

....bo autobus się spóźnił. W GTA 5 nie ma spóźniania się!
….bo autobus się spóźnił. W GTA 5 nie ma spóźniania się!

Każda linijka tekstu, riposta, czy kwiecista obelga, to czysta poezja. Od bogatych opisów jak patroszył będzie swoje ofiary Trevor, po tragikomiczne teksty Michaela u terapeuty, przywodzące na myśl mieszankę rodziny Soprano i skruszonego gangstera – to pokazuje, że mamy do czynienia z bardzo dobrym poziomem prowadzenia postaci. I cóż, że miejscami fabuła nie ma większego sensu, gdy dzięki bohaterom śledzi się ją z zapartym tchem? Ciekawostką jest to, że obecna generacja konsol osiągnęła swój limit. Wszystko to wiedzą, lecz niechętnie o tym mówią, że dotarliśmy do granic wizualnego spektaklu obecnych konsol Sony i Microsoftu. GTA V nie wygląda więc na pierwszy rzut oka niż pięcioletnie GTA IV. Diabeł jednak tkwi w szczegółach i wystarczy poprzyglądać się grze kilka minut, aby dostrzec jej mocne strony. Bo żeby coś prezentowało się lepiej, nie musi być ładniejsze graficznie.
Rockstar więc poszło w różnorodność, skończyło z monotonią Liberty City i wzięło się za rzeźbienie nowego, tętniącego życiem miasta. Efekt robi wrażenie. Po pierwsze, Los Santos nie jest jak jego poprzednik szarym i anonimowym zadupiem. Nowa wyspa roi się od pomysłowych lokacji, której każdej poświęcono odpowiednią ilość czasu. Nie znajdziemy tu pustych i nudnych alejek, czy kilometrów nie potrzebnych lasów, które rozciągają sztucznie mapę gry. Na dodatek, jeśli wierzyć oficjalnemu poradnikowi, bo samemu nie udało mi się tego zliczyć, po ulicach możemy się poruszać ponad 250 rodzajami pojazdów. Samochodami, motocyklami, helikopterami, rowerami, samolotami i łodziami. Widocznym na pierwszy rzut oka kontrastem jest za to liczba przechodniów. Niezależnie od pory dnia, czy nocy, chodniki są pustawe, co sprawia, że tętniąca życiem metropolia czasami przypomina miasto duchów.

Graczy, którzy chcą ściągnąć GTA 5 z torrentów zawiedzie pewnie fakt, że na początku multiplayer będzie niedostępny.

Gdy patrzę jak ludzie grają w GTA 5, to zastanawiam sie, czy Ci ludzie żyją w San Andreas, czy w Rosji. Bo takie rzeczy widzi się raczej w Rosji.
Gdy patrzę jak ludzie grają w GTA 5, to zastanawiam sie, czy Ci ludzie żyją w San Andreas, czy w Rosji.
Bo takie rzeczy widzi się raczej w Rosji.

Skoro już była mowa o pojazdach, to model jazdy zmienił się względem GTA 4 nie do poznania.
Starsi gracze pamiętają pewnie, że do czasów GTA 3 seria posiadała nierealistyczny, arcadowy, system sterowania autami. Gdy delikatnie zmieniono go na realistyczny w czwartej części gry, część fanów zdenerwowała się na autorów gry. Wygląda na to, że w GTA 5 model jazdy stał się znowu arcadowy. Bardziej mi przypomina Burnout, niż symulację typu Grand Turismo. Pojazdy prowadzą się dużo łatwiej, bardzo łatwo też wyprowadza się je nawet z widowiskowych poślizgów. Ciekawy jest też kompletnie przebudowany system zniszczeń. Rozsypujące się auta z poprzednich odsłon w GTA V nie istnieją. Samochody w nowej części to niemal czołgi, które potrafią znieść większy łomot i nic im się nie dzieje. Jednak rysują się i wgniatają przy najmniejszej kolizji, a doprowadzenie ich do eksplozji sprawia dużą trudność. Podczas grania w Grand Theft Auto 5, tylko raz udało mi się tak skasować samochód, aby wybuchł – a moja gra trwała już kilkadziesiąt godzin. Czułym punktem są koła pojazdów, które dziurawią się, a nawet odpadają przy zderzeniach. Choć zdaję sobie sprawę, że jest to kwestia sporna, mnie zmiana modelu jazdy przypadła do gustu. Dużo fajniej gra mi się w grę, w której nie muszę cały czas walczyć z samochodem którym jadę.
Auto można dodatkowo modyfikować i tuningować w warsztatach, a dzięki mechanice przypisywania pojazdów do postaci, nasza ulubiona fura może nam towarzyszyć od pierwszej, aż do ostatniej misji.
O 180 stopni zmieniono również system strzelania, który po raz pierwszy, z całej serii GTA, nie jest bezużyteczny. Z okrągłego menu możemy wybrać spluwę. Ach, rodzajów splów jest kilkadziesiąt i można je modyfikować i personalizować na bardzo wiele sposobów. Najsłabsza opcja, czyli oddawanie strzałów, przestało być frustrującym obowiązkiem, a stało się dobrze wykonanym elementem gameplayu, który pozwala nie tylko na imponujące starcia dziesiątek oponentów z użyciem osłon, ale także na taktyczne planowanie ataków. Zmiany w systemie uzbrojenia zaliczam więc zdecydowanie na plus.

Wielu ludzi jest zdania, że GTA 5 do pobrania będzie dostępne po kilku dniach od oficjalnej premiery na PC.

Jest też niesamowita oprawa dźwiękowa i genialna praca aktorów dźwiękowych. Powracają radia i w GTA 5 jest ich ponad 15. Jak zwykle każde posiada swój własny styl, ekipę, djów, oraz śmieszne reklamy, z których słynie GTA. Radiostacje zawsze pełniły kluczową rolę i to mnie skłania do pomarudzenia na polską wersję językową GTA 5. Tłumaczenie GTA 5, mimo, że jest najlepszym przekładem w historii gier wideo, to niestety, Rockstar zapomniało o jednym niezwykle ważnym szczególe. Tłumaczenie radia. Połowa humoru płynącego z gry, to genialne reportaże radiowe, czy radiowe talk show, które z uwagi na brak napisów całkowicie umkną polskim graczom. Ponieważ gra nie oferuje dubbingu, ludzie nie znający angielskiego będą musieli się wsłuchiwać w anglojęzyczne żarty.
Więcej grzechów ze spolszczenia nie pamiętam. Wracając jednak do tematu audio, gra wprowadziło po raz pierwszy muzykę poza samochodami. Kluczowym elementom towarzyszą ciekawe ścieżki dźwiękowe, których nie pamiętam z żadnego wydania. Niesamowite wrażenie sprawiły na mnie też efekty dźwiękowe. Do tego, że warkot silnika odbija się od tuneli, zdążyliśmy się już wszyscy przyzwyczaić, terkoczące drewniane mosty, czy świszczenie bardzo blisko przejeżdżających aut, to jednak szczegóły, które robią na mnie gigantyczne wrażenie. Takich małych smaczków jest tu jeszcze wiele, można nawet usłyszeć zmienione kawałki w radiu, jeszcze z GTA 2. Ale nie tylko audio stoi na dobrym poziomie. Gra jest bardzo dopracowana, co widać na przykład po niknącym sygnale GPS, gdy wjeżdżamy do tunelu, czy możliwość przypadkowego podpalenia benzyny iskrą z rury wydechowej. To udowadnia, że nia mamy do czynienia ze skokiem na kasę, a faktycznie z dobrym przemyślanym produktem.
A to dopiero kropla w morzu tego co oferuje Grand Theft Auto 5. Niespotykane poczucie wolności będzie Wam towarzyszyć bardzo często podczas grania w tą grę. GTA 5 nie jest grą idealną. Ale ideały nie istnieją, więc przestańcie gadać, że gra jest do niczego i idźcie grać.

Bo GTA 5 jest dobrą grą i już, wystarczy zobaczyć pierwszy lepszy gameplay.

Read More

gta 5 wymagania logo

Gta 5 download na PC, czyli jakie wymagania będzie mieć gra

Bardzo wiele osób czeka, aż będzie mogło wpisać magiczne słowa GTA 5 Download, jednak mało kto zastanawia się jakie wymagania będzie miała piąta część słynnego cyklu Grand Theft Auto.

Nie widziałem jeszcze wersji na PC, ale postaram się zrecenzować wersję konsolową, która swoją premierę miała już jakiś czas temu.

Łączę się w bólu z kolegami po fachu, którzy podjęli się też recenzji nowej wersji Grand Theft Auto 5.
Jeżeli wystawią jej oni maksymalną notę, to gracze posądzą ich o zawyżanie ocen, sprzedajność, czy wystawianie maksymalnych ocen za markę.
Jeżeli wystawią tej grze cokolwiek innego, okaże się, że nie znają się na dobrych grach, szukają taniej sensacji, czy piszą, żeby tylko pisać. Bo prawda jest taka, że sami gracze zdecydowali czy warto kupić Grand Theft Auto 5 jeszcze przed premierą, czego dowodem są rekordowe wyniki sprzedaży tego tytułu.

Gta 5 jest jak zabawa resorakami w dzieciństwie. Tak samo jak The Sims 4 będzie zabawą w domek dla lalek.
Gta 5 jest jak zabawa resorakami w dzieciństwie. Tak samo jak The Sims 4 będzie zabawą w domek dla lalek.

W jeden tydzień nowa gra Rockstar sprzedała się w większej liczbie kopii i zarobiła więcej gotówki niż większość produktów konkurencji przez cały swój żywot.
Czy taka gra potrzebuję więc w ogóle recenzji? A jednak jestem tutaj i piszę, nie z chęci przekonania was do zagrania w GTA 5, a z czystej chęci opowiedzenia o tej grze więcej.
Przejdźmy do rzeczy. Premiera GTA 4 była jak skok na głęboką wodę. Gracze wzięli rozpęd, skoczyli i zachłysnęli się pięknem świata Liberty City. Przez parę tygodni pochwał dla GTA 4 nie było końca. Potem, przeszła początkowa ekscytacja graczy i zaczęły się pojawiać zawiedzione głosy. Bardzo wiele osób pobrało czwórkę z chomikuj.

Gta 5 na chomikuj jeszcze nie można znaleźć, ale pewnie już wkrótce będzie taka możliwość.

Czwórce brakowało rozmachu znanego ludziom z GTA San Andreas. Mapa była dużo mniejsza, gameplay został uproszczony, a same lokacje, choć pełne szczegółów – nudne i jednolite. Wielu z nas uważało, że przygody Nico i jego kuzyna Romana, były krokiem w tył.
Twórcy z Rockstar posłuchali się fanów i przy tworzeniu GTA 5 wzięli je sobie do serca, bo efektem ich prac jest naprawdę dobra gra. Świat gry jest rozległy i szczegółowy na niespotykaną dotąd skalę.
Po raz pierwszy uderza nas to w pierwszych godzinach gry, gdy okazuje się, że gigantyczne miasto w którym żyjemy jest tylko jedną setną całej mapy. Po raz drugi możemy się zdziwić, gdy wsiadając w samochód, staramy się przejechać mapę wzdłuż i obserwujemy ogrom pracy włożonej w tworzenie każdego centymetra kwadratowego lokacji. Po raz trzeci, doceniami ją gdy zasiądziemy za sterami samolotu i rzucimy okiem na wyspy z lotu ptaka. I gdy myślimy, że nic już nas nie zaskoczy, doznajemy szoku po raz czwarty, zanurzając się pod wodę w batyskafie i eksplorując drugie dno zaprojektowanych lokacji.

Gameplay GTA 5 to czysty odjazd

Czy ten pan zostanie zmiażdżony, przejechany, potrącony, a może samochód przez niego przejedzie jak duch? W GTA 5 glitche takie jak ten są na porządku dziennym.
Czy ten pan zostanie zmiażdżony, przejechany, potrącony, a może samochód przez niego przejedzie jak duch?
W GTA 5 glitche takie jak ten są na porządku dziennym.

I rzecz nie robija się nawet o sam rozmiar. Zdarzają się gry, które mają większe mapy, ba, zdarzają się nawet takie, które mają nieskończone. Jednak w GTA 5 chodzi przede wszystkim o bogatą zawartość.
W San Andreas, bo tak nazywa się miasto gry, nie ma obszarów niepotrzebnych. Wszystko czemuś służy, wszystko się z czymś wiąże. Po ulicach jeżdżą tramwaje z sensownie zaplanowaną trasą podróży, autostrady korkują się za dnia w godzinach rannych i popołudniowych, a w weekendy przez cały dzień. Gdy spojrzymy na ubiór ludzi w dni powszednie i w weekendy, to będzie on inny. Nocą autostrady służą gigantycznym tirom, które przewożą towary do miast. Na placach budowy krążą budowlańcy, a po lasach buszuje dzika zwierzyna.
Przechodnie zatrzymują się na chodnikach, żeby zrobić zdjęcie luksusowemu samochodowi, po niebie przelatują samoloty. San Andreas tętni życiem i fascynuje na każdym kroku. Po środku tego wszystkiego jesteśmy my – główni bohaterowie GTA 5. I wyjątkowo, nie kierujemy jednym, a trzema głównymi bohaterami.
Mamy przyjemność zagrać kierowcą Franklinem, który na codzień para się ściąganiem długów, emerytowanym gangsterem Michaelem, który próbuje zapomnieć o swojej krwawej przeszłości, oraz Trevorem, który jest prawdopodobnie jedynym człowiekem, który zaprosił by Cię na randkę, ukradł portfel, zjadł, a potem kupił kwiaty, żeby podziękować za miło spędzony wieczór.
Razem tworzą wybuchową mieszankę, która pozwoliła napisać scenarzystom historię, która do tej pory nie miała by racji bytu. Postaci mogą teraz angażować się w akcje, które są podobne do ich charakteru, a w wielu punktach, GTA 5 pozwoli nam na postawienie odpowiedniego człowieka w odpowiednim miejscu.
W nowym Grand Theft Auto powraca system postaci znany z San Andreas, dzięki czemu każdy z bohaterów ma swoje mocne i słabe strony. Aby dodatkowo zróżnicować bohaterów, posiadają oni również unikatowe zdolności pomagające im podczas zabawy. Te mimo ciekawego pomysłu, schodzą na dalszy plan.
Michael potrafi spowalniać czas, a’la bullet time z maxpayne, Trevor wpada w szał, zyskując tymczasową niewrażliwość na ataki. Jednak krótki czas trwania i długi czas regeneracji oznacza, że liczyć na te zdolnośći możemy tylko w sytuacjach podbramkowych.
W trakcie gry ma się wrażenie, że te rzeczy są potraktowane po macoszemu i bardzo mało się przydają w grze. Dysonans wprowadza tu zdecydowanie trzeci bohater Franklin, który mimo to, że nie ma żadnej umiejętności bojowej, to bardzo dobrze prowadzi samochody. Dzięki czemu może zmniejszyć swój czas reakcji aby lepiej manewrować pojazdami i wykonywać niemożliwe w innych sytuacjach ewolucje.
Nie muszę chyba wyjaśniać jak ważne staje się to w grze, którą centralną osią są pościgi samochodowe.

Spragnionym samochodowych rajdów graczom mogę powiedzieć, że Premiera GTA 5 na PC odbędzie się prawdopodobnie pod koniec tego roku.

Wracając do gameplayu, dużo ważniejszą rzeczą w GTA 5 jest możliwość zmiany w dowolnym czasie bohatera. Podczas, gdy my kierujemy jednym z gangsterów, pozostali przemierzają sami mapę i żyją własnym żyiem. Co więcej, większość zadań rozproszonych po mieście Los Santos i okolicach, jest dostępna tylko dla określonego bohatera. Co więcej, przeskakiwanie pomiędzy postaciami rozwiązuje niektóre problemy związane z ogromem mapy. Jeśli utkniemy z dala od cywilizacji, możemy po prostu przeskoczyć w ciało innego bohatera, który znajduje się bliżej celu. System ten ma jednak swoje ograniczenia. Zdarzają się sytuacje, podczas których opcja ta staje się niedostępna. Nie można z niej też korzystać podczas wykonywania misji i poczas pościgów.

Mam nadzieję, że nikt z pasażerów nie ma choroby lokomocyjnej... bo będą lekkie turbulencje. Tak, w samochodzie, nie w samolocie. W sumie, w GTA 5 nie ma większej różnicy między jednym a drugim...
Mam nadzieję, że nikt z pasażerów nie ma choroby lokomocyjnej… bo będą lekkie turbulencje.
Tak, w samochodzie, nie w samolocie. W sumie, w GTA 5 nie ma większej różnicy między jednym a drugim…

Namiętnie korzystają z niej nowe, stworzone z myślą o GTA V, rodzaje zadań nazywanych skokami. Napady na bank nie są oczywiście pomysłem nowym w serii GTA, ale ludzie z Rockstar wyciągnęli je na następny poziom. Mózgiem takiej operacji jest zazwyczaj komputerowy maniak Lester, który rozpoczyna akcję tworząc plan działania, rodem z filmów o gangsterach. Często możliwości ataku będzie kilka i to od nas będzie zależało w jaki sposób się zabierzemy do roboty. Będziemy również musieli zadecydować o przypisaniu bohaterów i najemników do odpowiednich zadań. Krokiem drugim jest wypełnianie mini zadań, podczas których obłowimy się w potrzebne pojazdy i akcesoria, potrzebne nam do zrealizowania planu.
Później następuje napad właściwy, rodem z filmów akcji. Podkładanie ładunków, terroryzowanie pracowników, opróżnianie sejfów i pełne rozmachu oskryptowane pościgi. To właśnie podczas skoków przełączanie się pomiędzy bohaterami okazuje się niezastapione. Nowe mechaniki umożliwiają nie tylko wzięcie udziału w akcji, ale też przeprowadzenie jej od początku do końca.
Największą wadą systemu napadów jest niestety ich duża schematyczność. Zawsze zaczynamy od planu i za każdym razem musimy spędzić kilkadziesiąt minut, kradnąć potrzebne nam samochody i spluwy.
Choć nagrodą są świetnie wyreżyserowane, wręcz filmowe akcje, to było by miło, gdyby przygotowania do nich odbywały się w sposób bardziej różnorodny. Różnorodności nie można jednak odmówić placowi zabaw, jakim jest mapa gry.
Los Santos to dobra lokacja dla graczy, którzy lubią wyciskać grę do sucha.
Po mapie są rozsypane dziesiątki zadań pobocznych, setki znajdziek do znalezienia i wiele mini gier, które jak na element opcjonalny, są bardzo dopracowane i widać, że włożono w nie bardzo dużo pracy.

W części drugiej (którą napiszę za kilka dni) podpowiem jaki sprzęt trzeba będzie mieć, aby uruchomić nową grę od Rockstar na full detalach.

Ludzie mówią, że jeden obraz jest wart tysiąca słów. Ten obraz jest kwintesencją GTA V - parkour bmxami po wieżowcach, kto nie zginie, ten wygrywa.
Ludzie mówią, że jeden obraz jest wart tysiąca słów.
Ten obraz jest kwintesencją GTA V – parkour bmxami po wieżowcach, kto nie zginie, ten wygrywa.

Gracze, którzy już napalają się na download GTA 5 na PC nie będą pewnie zdziwieni, że wymagania sprzętowe będą bardzo duże.

Read More

gameplay assasins creed liberation

Gameplay z Assasin’s Creed Liberation

Jeśli widzieliście już gameplay Assasin’s Creed Liberation, to wiecie, że fani asasynów nie mogą narzekać na brak gier dla siebie.

Ledwo co zobaczyliśmy napisy końcowe Assasin’s Creed Black Flag, a już pojawiło się DLC do tej gry – i to z gatunku takich, co nie wyglądają na niedopracowane.
Assasin’s Creed Freedom Cry zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Przede wszystkim ze względu na spójny i wyraźnie zaznaczony motyw przewodni, czyli walkę z niewolnictwem, oraz osobę głównego bohatera, czarnoskórego Adewale. Adewale jest pierwszym oficerem statku Jackdaw i trakcie swojej służby na dalekich, egzotyczncznych wodach europy (egzotycznych jak dla kogoś, ,kto pochodzi z afryki), nabrał umiejętności asasynów.
Akcja gry dzieje się po 15 latach od wydarzeń z Assasin’s Creed 4, więc nasz bohater nie tylko dorobił się tytułu asasyna, ale też własnego statku. No i Adawale jest słabym kapitanem, bo w już w pierwszej scenie prowadzi swoją załogę na pewną śmierć i cudem sam ocealając życie. Postać ląduje bez grosza przy duszy na jednym z końców świata i być może dlatego, walutą w grze są… uwolnieni niewolnicy.
Serio.

Słyszałem, że można mieć wężą w kieszeni, ale to co się dzieje w Assasin's Creed Liberation to już przesada ;-)
Słyszałem, że można mieć wężą w kieszeni, ale to co się dzieje w Assasin’s Creed Liberation to już przesada ;-)

Nie będzie czegoś takiego jak Assasin’s Creed Liberation na PC.

Ubisoft stwierdził, że w tą grę mogą grać tylko posiadacze kieszonkowych konsolek, więc reszta graczy ściągnąć emulatory, aby zagrać w nowego AC.
A tak całkiem poważnie, nie powiem Wam z ręką na sercu czy to dobra gra, bo sam jej jeszcze nie skończyłem, ale póki co gra mi się bardzo przyjemnie. No bo jednak masakrowanie przeciwników takim karkiem jak Abewale, posługując się do tego maczetą i garłem, który zabija pięć osób jednocześnie ma swój urok.
Najwyraźniej jednak heroiczna walka jednego czarnoskórego asasyna na niewiele się zdała bo niewolnictwo dalej ma się całkiem dobrze kilkadziesiąt lat później, w kolejnym tytule z logo Assasin’s Creed – Liberation, które wyszło jakiś czas temu na Playstation Vita.
W trakcie gry poznajemy wyzwoloną francuską niewolnicę, która prowadzi całkiem godne życie pod opiekuńczym okiem swojego zamożnego ojca.
W grze mamy do dyspozycji dość niewielki obszar, obejmujący Nowy Orlean i bagienne tereny dookoła, oraz małą lokację w Meksyku. I z jednej strony szkoda, bo w porównaniu do ogromnych terenów z Assasin’s Creed 3, to wychodzi bardzo blado, ale oszczędzono nam chociaż bezcelowego biegania po kilometrach lasów i pierdół w stylu polowania. Świat gry jest zwarty i dość wygodnie jest się po nim poruszać.
Ogólnie, widać na każdym kroku ograniczenia rodem z Playstation Vita, ale dostajemy za to kilka mini gierek, które świetnie się sprawdzały na Vicie.
Tak naprawdę mamy tu jedną większą innowację, mianowicie bohater może zmieniać swoje ubranie, wcielając się w trzy różne osoby.
Ciuchy asasyna nadają się najlepiej do akrobacji i walki, ale strażnicy reagują na nie bardzo podejrzliwie.
Ubrania niewolnika pozwalają na dostanie się na plantacje i podobne miejsca, oraz na poruszanie się bezstresowo w mieście.
A ubrania oficjalne ułatwiają nawiązywanie pomocnych kontaktów – strażnicy reagują wtedy pozytywnie, dzięki czemu można bardzo łatwo się ich pozbywać.

Bohaterka naszej gry ma dwa duże atuty...
Bohaterka naszej gry ma dwa duże atuty…

I znów, pomysł jest świetny i sensowny, bo ubierając dane ciuchy mamy widoczny pasek rozgłosu, który należy trzymać tak nisko jak tylko się da, na przykład zrywając plakaty z listami gończymi, czy pozbywając się świadków.
Ten Assasin’s Creed spodoba się wszystkim fanom wcześniejszych serii, jednak gra nie będzie się podobała komuś, dla kogo te uniwersum jest nowe.

Przed zagraniem w grę, warto zobaczyć gameplay Assasin’s Creed Liberation na youtube

Dlaczego? Bo gra jest po prostu krótka i nie wnosi wiele do świata asasynów. Całą grę da się ukończyć w jeden albo dwa wieczory, wykonując wszystkie zadania poboczne po drodze.
Trzeba po prostu mieć na uwadze, że nie jest to pełny tytuł, tylko rodzaj bonusu dla fanów wcześniejszych części.  I Ubisoft zresztą też specjalnie tego nie kryje, bo wszystko w Assasin’s Creed Liberation mówi nam, że to wszystko to Assasin’s Creed dla ubogich. Zresztą widać to nawet po menu, które ma tylko kilka opcji tekstowych i nic ponadto.
Powiem Wam szczerze, że w Assasin’s Creed Liberation grało mi się o wiele przyjemniej niż w Assasin’s Creed 3.
Jasne, grafika jest słabsza, ale dostajemy dużo bardziej rozbudowane otoczenie do eksploracji, bardziej angażującą fabułę i w ogóle esencję tego o co chodzi w grach Assasin’s Creed.
A ja lubię te gry, lubię skakanie po dachach i zabijanie templariuszy, więc jestem chyba fanem tych gier.
A niektóre elementy wypadają nawet lepiej niż w Assasin’s Creed 3, bo mamy o wiele większy arsenał niż w trójce. Strzałki z trucizną sprawdzają się świetnie, pistoletu używa się wygodniej, a zamiast bezużytecznego sztyletu, czy topora nosimy wielki tasak.
Największą przewagę widać w ekonomii gry – nie tylko możemy rozwijać swoją działalność w Nowym Orleanie, pozbywając się swoich konkurentów i przejmując ich sklepy, ale też na przykład zbudować sobie flotę i bawić się w handlowca.
Możemy kupować rzeczy w jednym porcie i sprzedawać je drogo w innym, patrząc na rozpiskę czego dane miasto akurat potrzebuje. Jest to świetna sprawa i jeszcze lepiej wykonana. Chociaż z drugiej strony widać, że Assasin’s Creed Liberation nie jest maksymalnie dopracowane i dopieszczone.

Liberation to Assasin’s Creed dla ubogich

To, tak jak już wspominałem, wersja budżetowa. Już pomijając grafikę, która czasami wygląda dobrze, czy monotonną muzykę, ale ilość bugów, które napotkałem jest poniżej wszelkiej krytyki.
Przeskakiwanie na wylot przez platformy, wylatywanie poza mapę, chodzenie po wodzie i tak dalej.
Zresztą, nawet nie o same błędy chodzi, ale o zwykłe niedoróbki. Przykładowo, bo bagnach poruszamy się głównie łodzią.
I wyobraźcie sobie, że przez ten cały czas są jakieś problemy z wejściem do tej łódki, a mówimy tu o jednej z najczęstszych czynności w grze.
Nie będę tu wychwalał tej gry, bo większości grom po prostu ta do pięt nie dorasta.
Swoją drogą, nie wiem czy to nie jest dobra rzecz, że Ubisoft raz wydaje bardzo rozbudowaną grę, a raz taką bardzo okrojoną, w towarzystwie jakichś ciekawych mechanik czy rozwiązań.
Jeśli nie masz jeszcze dość przygód asasynów, to pobierz Assasin’s Creed Liberation, o ile nie będziesz miał wysokich wymagań do tej gry, lubacz najpierw gameplay teh gry, aby nie być później rozczarowanym.

Read More